Nie fukaj! Zastosuj FUKO!

Fu, fu, fu! Ta zupa jest niedobra! – powiedział Wilczek, i – wystawiając język oraz marszcząc nosek – odsunął od siebie talerz z zupą, którą podała mu Babcia.

Wilczek znany był z tego, że często fukał. Na przykład, gdy czegoś nie chciał, albo gdy coś mu się nie podobało. Lub po prostu, gdy odmawiał robienia tego, co mu ktoś proponował. Często mówił: „A fu!”, „Fuj”.

Nie fukaj, nie fukaj – uśmiechając się odpowiedziała na wilczkowe fukanie Babcia – Zamiast fukać, zastosuj FUKO.

Zastosuj fuko? – zdziwił się Wilczek, a że go Babcia zaskoczyła takim dziwnym nowym słowem, więc zapytał – A co to jest fuko, Babciu?

To takie magiczne zaklęcie – tajemniczo odpowiedziała Babcia, i zrobiła równie tajemniczą minę.

Zaklęcie?! – Wilczkowi aż się szeroko otworzyły oczy. Bardzo lubił magię i czary. Oglądał wszystkie bajki z czarodziejami, wróżkami i zaklęciami. Ale do tej pory nie wiedział, że jego Babcia zna jakieś magiczne zaklęcia. Pierwsze słyszał. Wprawdzie Babcia znała dużo fajnych rzeczy: śpiewała ładne piosenki, robiła pyszne ciasta i kiedyś wydziergała Wilczkowi na drutach ciepły szalik. Ale, że znała czary – tego do tej pory Wilczek nie wiedział. „Ciekawe – pomyślał Wilczek – Może Babcia jest czarodziejką?!”, a głośno powiedział:

Babciu, a skąd znasz zaklęcie?

Babcia chwilę milczała, jakby zastanawiała się, co ma Wilczkowi opowiedzieć. W końcu jednak powiedziała:

Jak byłam mała, baaaardzo często – podobnie jak Ty Wilczku – fukałam. Gdy coś nie działo się po mojej myśli, mówiłam tak samo jak Ty: „Fu, fu, fu”. Niestety, na koniec tego mojego zachowania często było nieciekawie. Moja mama, a Twoja prababcia, gniewała się na mnie. Mój tato, a Twój Wilczku pradziadek, gdy się tak zachowywałam, to robił mi na przekór. Oj, jak ja tego nie lubiłam. Do tego koledzy i koleżanki z podwórka, przedszkola, a potem szkoły – często się na mnie gniewali, i nie chcieli się ze mną bawić. Nawet nazywali mnie Zafukana Zośka – Babcia uśmiechnęła się do wspomnień, mimo że nie były one przyjemne.

 – Bardzo się na to złościłam – kontynuowała opowieść Babcia – Więc jeszcze bardziej fukałam. Aż przykro to teraz wspominać. Mam do tej pory dreszcze i gęsią skórkę, mimo że jej nie widać. Brrr – wzdrygnęła się Babcia, spojrzała na swoje łapki, i po chwili dodała – Mimo wszystko, jednak jest i pozytywna strona tej historii.

Naprawdę? – nie chciał wierzyć Wilczek – Ja nie wiem, czy widzę wokół mnie coś fajnego. Bo to, co Babciu opowiadasz, to jest bardzo podobne do tego, co się u mnie dzieje.

O, widzisz. To jesteśmy do siebie bardzo podobni – uradowała się Babcia – Różnica jest między nami taka, że ja jestem już stara, ty młody – i taka, że ja znam już od dawna zaklęcie FUKO, a Ty go jeszcze nie znasz.

Ale Babciu, bardzo chciałbym je poznać – zaczął przymilać się do Babci Wilczek.

No, ja myślę – zaśmiała się głośno Babcia – Bo jakbym teraz miała tyle lat, co Ty masz teraz, to też bym je chciała poznać. Iluż kłótni bym uniknęła, ilu nieprzyjemnych sytuacji.

– To już powiedz mi Babciu, o co chodzi z tym zaklęciem.

FUKO – powiedziała Babcia – to takie zaklęcie, które sprawia, że zaczynamy wszystko widzieć zupełnie inaczej. Jest jak takie niby-okulary, których nawet nie trzeba zakładać, a które sprawiają, że wszystko zaczynamy widzieć w inny sposób.

Jak magiczne okulaaary... – zachwycił się Wilczek – Też chcę takie mieć!

Dobrze, to zaraz sprawimy, że te magiczne okulary i Ty będziesz nosił – powiedziała Babcia – I wierz mi, że niby nikt ich nie będzie widział, a każdy dostrzeże zmianę.

Super. Już się nie mogę doczekać – ucieszył się Wilczek – To już mów Babciu, mów.

Zaklęcie FUKO składa się z czterech części. Gdy je wypowiadasz w Twojej głowie dzieją się różne fantastyczne zmiany.

Jakie to zmiany?

Przede wszystkim inaczej zaczynasz widzieć to, co widzisz. Słyszeć to, co słyszysz. I lepiej czuć, to co czujesz? Wszystko to dzięki temu, że w zaklęciu FUKO jest literka F.

Jak to Babciu? – nie mógł uwierzyć Wilczek.

Wypowiadając literkę F – powiedziała Babcia – Wyostrzają Ci się zmysły. Wiesz Wilczku, co to są zmysły?

Chyba babciu wiem… Chociaż nie wiem, czy do końca – przyznał Wilczek – Lepiej mi to wytłumacz.

Mamy pięć zmysłów, takich które są na zewnątrz naszego ciała – to są zmysł wzroku, zmysł słuchu, zmysł węchu, smaku i dotyku. Mówi się, że to są zmysły zewnętrzne.

Acha – przytaknął Wilczek.

Otóż dzięki zmysłom – mówiła dalej Babcia – widzisz, słyszysz, czujesz  smak, czujesz zapach, i możesz sprawdzić czy coś jest  na przykład miękkie, twarde, śliskie czy szorstkie, oraz jaką ma temperaturę. Zmysły, to takie nasze odbiorniki, dzięki którym nasz mózg wie, co się dzieje poza naszym ciałem.

Tak babciu, to wiem. Uczyliśmy się tego w przedszkolu.

Bardzo ładnie – pochwaliła Babcia – To teraz zadam Ci pytanie. Wytężaj słuch Wilczku – zażartowała Babcia – Jak sobie teraz tak rozmawiamy, to co odbierasz swoimi zmysłami?

Widzę Babciu, że bardzo się starasz, żebym zrozumiał to, co chcesz mi wytłumaczyć?

Uuuu – zadumała się Babcia, iż zapytała – A skąd wiesz, że się staram?

No, tak mi się Babciu wydaje – niepewnie odpowiedział Wilczek.

No to teraz odstaw Wilczku na bok to, co Ci się wydaje,  i zastanów się, co widzisz oczami. Ale tylko to, co faktycznie widzisz.

Hmmm – zastanowił się Wilczek – Widzę Babciu Ciebie, że siedzisz ze mną przy stole. I jeszcze, że jak mówisz, to kiwasz głową, uśmiechasz się.

No właśnie Wilczkuto jest to, co widzisz. To teraz zastanów się, co słyszysz podczas naszej rozmowy? Co słyszysz Wilczku?

No słyszę słowa – powiedział Wilczek.

Ale czy tyko słowa? – zapytała Babcia i tajemniczo się uśmiechnęła.

Jak to Babciu? A co jeszcze mogę słyszeć? – zdziwił się Wilczek.

No na przykład, czy mówię cicho, czy bardzo głośno. Czy szybko, czy wolno?

Aaaa – zrozumiał, o co chodzi Babci Wilczek, więc szybko dodał – Mówisz dość wolno i tak, że słyszę, co mówisz. Rozumiem Twoje słowa bardzo dobrze.

Super Wilczku, o to chodziło – pochwaliła Wilczka Babcia i podniosła kciuk do góry na znak, że jest super – To teraz zastanów się, czy może coś odbierasz swoją skórą?

Hmmm Babciu, to są trudne pytania. I nie wiem, co mogę odpowiedzieć  – zmartwił się Wilczek.

Zmysłem dotyku możesz czuć na przykład, że pogłaskałam Cię po głowie – powiedziała Babcia, i oczywiście potargała Wilczka po głowie.

Aaaaa. O to chodzi – zrozumiał Wilczek – No, a co mogę czuć nosem lub językiem?

W tej sytuacji możesz czuć węchem zapachy, które są w tym pomieszczeniu, a smakiem to, że jak podjadasz z miseczki cukierki, to czujesz na języku słodycz.

No taaaak – pokiwał głową Wilczek – Już teraz rozumiem.

Cieszę się – rzekła Babcia – F w zaklęciu FUKO pozwala nam wyostrzyć zmysły i zastanowić się, co rzeczywiście widzimy, słyszymy czy czujemy. Wszystko po to, aby odróżnić to, co nam się wydaje, do tego jakie są fakty.

Teraz już rozumiem – ucieszył się Wilczek, ale zaraz sobie przypomniał, że przecież to nie całe zaklęcie. Przecież FUKO ma jeszcze literkę U i K i O. Co one znaczą? Zapytał więc Babcię:

Babciu, a co znaczy w FUKO literka U?

Literka U sprawia, że dostrzegasz własne emocje. Nie cudze. A własne. A więc, gdy usłyszysz słowa, które ktoś mówi, to nie powinieneś zgadywać, co czuje ta osoba – bo możesz się pomylić. Pamiętając o U powinieneś raczej zastanowić się, co Ty czujesz w tej sytuacji. Jakby Ci to wytłumaczyć – zastanowiła się Babcia. Chwilę pomyślała i wznowiła opowieść – Zadam Ci Wilczku pytanie. Jak słyszysz, że ktoś nie chce się z Tobą bawić, to co do tej pory czułeś?

Wilczek nie od razu odpowiedział, bo musiał chwilę pomyśleć. Ale gdy już znalazł odpowiedź na pytanie Babci, to powiedział:

Myślałem Babciu, że on jest niemiły – przyznał Wilczek.

Ha, rzekła Babcia. Tak właśnie myśli ten, kto nie zna FUKO! Myśli o innych, a nie o sobie. O tym, co te osoby odczuwają, a nie o tym, co on czuje. Dzięki literce U w FUKO – jeżeli już znamy to zaklęcie – zaczynamy myśleć, co my czujemy, zamiast oceniać innych jako niemiłych. Więc pomyśl Wilczku, co czujesz, gdy myślisz, że ten ktoś, kto się nie chce z Tobą bawić, jest niemiły. Jakie są Twoje uczucia?

Myślę Babciu, że jestem trochę zły.

Otóż to! To wiesz na pewno, że jesteś w tej sytuacji zły. Ale czy wiesz na pewno, że ten ktoś nie jest miły? Może ma on inne powody, by odmówić Ci zabawy? Jak myślisz?

A czemu miałby nie chcieć się ze mną bawić? – zdziwił się Wilczek – Przecież moja zabawa była fajna.

To pewnie prawda, że wymyśliłeś fajną zabawę. Skoro tak to czujesz. Ale pomyśl. Gdy ktoś Ci proponuje zabawę, to Ty zawsze się zgadzasz by się w nią bawić?

Nooo… nie zawsze – niechętnie przyznał Wilczek.

A dlaczego? – zapytała babcia.

No bo przecież chcę najpierw skończyć moją zabawę.

No właśnie! A jak myślisz, ten ktoś, kto nie chciał się z Tobą bawić, nie mógł myśleć w ten sam sposób?

Jak tak na to popatrzeć, to możesz Babciu mieć rację.

I czy to znaczy, że jest niemiły?

No… nie. To nie musi tego oznaczać – niechętnie, ale przyznał Wilczek.

Ale Ty masz prawo być zły. I możesz o tym głośno mówić:„ Ja czuję, że jestem zły” – powiedziała Babcia – Jednak lepiej nie mówić: „Ty jesteś zły”, bo tego nie wiesz na pewno, nawet jeżeli tak Ci się wydaje. Nikt nie ma prawa oceniać innych, tylko dlatego, że może nam się wydawać, że ten ktoś coś czuje. Przecież nie wiemy o tym na pewno.

Aaaa…. No tak. Teraz to już rozumiem. Trzeba myśleć o tym, co ja czuję, a nie, co mogą czuć inni. To nie takie trudne – pokiwał głową Wilczek – Ale to dobrze, że jednak mogę mówić o swoich uczuciach, gdy czasami czuję złość.

Możesz, a jakże! – potwierdziła Babcia. A Wilczek aż głęboko westchną z ulgi, po czym dodał:

No to teraz czas na literkę K – powiedział Wilczek – Babciu, wytłumacz mi, co w FUKO znaczy literka K.

Gdy wypowiadasz w zaklęciu literkę K, to w magiczny sposób odnajdujesz to, czego potrzebujesz. Oczywiście ma to związek z tym, co odbierają Twoje zmysły, oraz z tym co mówią Ci o tym Twoje uczucia.

To trochę trudne Babciu – rzekł Wilczek – musisz mi to chyba bardziej wyjaśnić.

Już próbuję – powiedziała Babcia, i po krótkiej zadumie zadała Wilczkowi pytanie – Jak myślisz Wilczku, gdy czujesz nieprzyjemny zapach, to czego tak naprawdę potrzebujesz?

Żeby babciu ktoś oczyścił powietrze – zaśmiał się Wilczek – zwłaszcza jak Wilczusia puści bąka.

Babcia również się roześmiała.

O to chodzi Wilczku. Gdy coś widzimy, czujemy czy słyszymy, to zawsze towarzyszą temu emocje, a to znaczy, że czegoś dla siebie potrzebujemy – pokiwała Babcia głową – Nie chodzi o to, aby Wilczusia, jak puści bąka wyszła z pokoju, ale o to, aby nie musieć wąchać tego, co nieprzyjemnie pachnie. Można przewietrzyć, można samemu wyjść – na przykład.

Chyba rozumiem Babciu – powiedział Wilczek, ale zaraz dodał – Ale może lepiej zadaj mi jeszcze jakieś pytanie, to zobaczę, czy wiem o co chodzi.

Dobrze – odrzekła Babcia – Cieszę się Wilczku, że Cię to ciekawi – i szeroko się do Wilczka uśmiechnęła – Tylko poczekaj, niech no pomyślę.

Krótką chwilę Babcia zamyśliła się, a gdy już wymyśliła kolejne pytanie dla Wilczka, to powiedziała:

No dobrze, mam pytanie.

Śmiało babciu – zachęcił Babcię Wilczek.

Jeżeli jesteś w piaskownicy, i ktoś Ci zabierze foremkę lub łopatkę, bo na przykład nie wiedział, że teraz Ty się chcesz nią bawić, to czego potrzebujesz Wilczku?

Tym razem to Wilczek popadł w zadumę. Zmarszczył nosek i wpatrzył się w sufit. Nie trwało to jednak długo.

Wiesz babciu, na początku pomyślałem, że chciałbym, aby ta osoba oddała mi zabawkę. Ale… – Wilczek podniósł łapkę do góry – Teraz sobie myślę, że potrzebuję tej zabawki, bo mówiłaś, że to ma być potrzeba dla mnie, a nie dla kogoś. Bo przecież ta – dajmy na to łopatka – może być mi potrzebna do kopania. Kopania w piaskownicy dołka.

Brawo Wilczku – pochwaliła Wilczka Babcia – Z tego co mówisz wynika, że rozumiesz literkę K. Brawo, brawo! Brawo Ty!

Gdyby Wilczek nie miał na pyszczku futerka, to na pewno Babcia zauważyłaby, że rumieni się z dumy i radości.  To zachęciło go do dalszych pytań.

To teraz Babciu jeszcze literka O. Bo w FUKO jako ostatnia jest właśnie literka O.

Tak jest – zasalutowała Babcia, jakby pokazywała Wilczkowi, że przyjmuje rozkaz do wykonania. Zachowała się jak prawdziwy żołnierz – tak właśnie pomyślał Wilczek.

Literka O – powiedziała Babcia – To informacja tym, że przyszedł czas na to, aby odnaleźć w sobie odwagę, by poprosić kogoś, aby wyjaśnił, dlaczego powiedział to, co powiedział, lub zrobił to, co zrobił.

Acha – powiedział Wilczek – Czyli, jak ktoś w piaskownicy weźmie łopatkę, której ja potrzebuję, to powinienem zapytać o to, dlaczego to zrobił?

Trochę tak, a trochę nie – powiedziała Babcia.

Jak to? – zdumiał się Wilczek

Oczywiście chcemy wiedzieć dlaczego tak zrobił, ale musimy zastanowić się, jak go o to zapytać, aby nie czuł się oskarżony o to, że zrobił to celowo.

Wilczek zastanowił się nad tym, co powiedziała Babcia, i powiedział:

To nie wiem Babciu, jak mógłbym to zrobić. Ale spróbuje zadać takie pytanie, dobrze?

Oczywiście Wilczku – zgodziła się Babcia, i zachęcając Wilczka uśmiechem powiedziała – Próbuj, a potem o tym porozmawiamy.

Wilczek zamyślił się. Chwilę to trwało, ale w końcu powiedział:

Może Babciu mógłbym zadać pytanie: „Dlaczego zabrałeś łopatkę?” Czy tak może być?

Zastanówmy się – powiedziała Babcia – Pomyśl Wilczku, jakbyś to Ty wziął łopatkę nie wiedząc, że ktoś jej potrzebuje, to co byś pomyślał, słysząc takie pytanie?

Wilczek zastanowił się. Nawet dość długo to trwało nim powiedział:

No bym się obraził, bo przecież powiedział mi, że mu zabrałem. A ja przecież nie zabrałem, tylko wziąłem, bo akurat była wolna, a mi była w tym czasie potrzebna by załadować piasek do wagonika.

No właśnie. Bardzo dobry trop. Jesteś Wilczku świetnym tropicielem – zażartowała Babcia, a na poważnie już powiedziała – No to teraz zastanów się, jakie pytanie powinna zadać ta osoba. Tak, abyś nie czuł się oskarżony o zabranie łopatki. Nie musisz się śpieszyć – dodała Babcia

Wilczek zrobił, tak jak Babcia poradziła, ale wcale nie musiał czekać długo na pomysł:

– Babciu, wolałbym aby mnie zapytał, do czego jest mi potrzebna ta łopatka, i czy jak już skończę to, co mam do zrobienia łopatką, czy mógłbym mu ją przekazać.

Babcia aż klasnęła w łapki.

I o to chodziło Wilczku. Brawo, brawo, brawo! Jestem z Ciebie taka dumna!

Wilczek też czuł, że jest z siebie dumny. I czuł też że jest dumny z Babci, że potrafiła mu wyjaśnić takie trudne zaklęcie.

Tak go to rozochociło, że chciał jeszcze raz spróbować, czy już potrafi odczarowywać złe myśli. Babcia widząc jak Wilczek uśmiecha się od ucha do ucha, zapytała:

To co Wilczku, chcesz raz jeszcze wypróbować zaklęcie FUKO?

Dobrze Babciu. To jest super zabawa! – szczerze ucieszył się Wilczek.

No to zaczynajmy – Babcia zastanowiła się i zaproponowała – Jak myślisz możemy wrócić do zupy, od której zaczęła się nasza rozmowa?

No pewnie! – ochoczo zgodził się Wilczek

To uwaga! – Babcia zrobiła poważną minę, ale jednocześnie puściła do Wilczka oko – Najpierw powiem Ci, co ja widziałam, co czułam, czego potrzebowałam i czego oczekiwałam – w związku z tym, że odsunąłeś talerz z zupą, którą Ci podałam na obiad. A potem będę zadawała Ci pytania, a Ty – nim odpowiesz – dobrze? I zastanów się, nim odpowiesz. Nie śpiesz się, bo magia FUKO działa lepiej, gdy dajemy sobie czas na to, aby pomyśleć, co  chcemy powiedzieć, a nie pleciemy, co ślina na język nam przyniesie. Gotowy?

Oczywiście! Zaczynamy!

No to zaczynamy – Babcia zatarła ręce, ale nim zaczęła, to zaproponowała – Najpierw wypowiem nasze zaklęcie – i przybierając głos czarodziejski powiedziała –  „Nie fukaj, tylko zastosuj FUKO!”  – po czym ściszyła głos, i tak, aby nikt nie słyszał dodała – Widzisz, nie trzeba do tego różdżki, a nawet nie trzeba tego zaklęcia wymawiać głośno – wystarczy je powtórzyć w myśli.

Wilczek pokiwał głową, że ta wiedza tajemna nie jest już dla niego tajemnicą.

No to zaczynam Wilczku czarować: F – jak fakty. Widziałam, że odsunąłeś talerz. Słyszałam, że powiedziałeś: „Fu, fu, fu!”. Teraz czas na U, i moje uczucia. Czuję ciekawość – Tak tak, ciekawość. Wcale nie jestem zła. Jestem ciekawa. Teraz kolej na K – więc powiem, czego potrzebuję. Chciałabym zrozumieć Twoje zachowanie – czyli jaki jest powód, że odsunąłeś talerz, i co oznaczają Twoje słowa: „Fu, fu, fu”. I czas na O – czyli moje oczekiwania, a więc na moją prośbę, którą skieruję do Ciebie. Uwaga! Gotowy? – a gdy Wilczek potwierdził kiwaniem głowy, Babcia powiedziała – Bardzo bym chciała, abyś zaspokoił moją ciekawość i powiedział, z jakiego powodu odsunąłeś talerz, i co oznaczają Twoje słowa: „Fu, fu, fu”.

Wiem Babciu, wiem co mogę odpowiedzieć – Wilczek aż podskoczył na krzesełku – Babciu, odsunąłem talerz, i powiedziałem „Fu, fu, fu” dlatego, że nie lubię jeść zupy w tej miseczce z kwiatkami. Wolę miseczkę z ptaszkami. 

Aaaaa. I wszystko jasne. Teraz rozumiem – powiedziała Babcia – Dziękuję Ci Wilczku, że mi to powiedziałeś – i uścisnęła Wilczka, po czym dodała:

Chciałabym Ci jeszcze zadać pytanie – oczywiście stosując magię FUKO. Mogę?

Możesz Babciu, to świetna zabawa.

Zacznijmy od F. Powiedziałeś wilczku, że odsunąłeś talerz i powiedziałeś „Fu, fu, fu” ponieważ wolisz jeść zupę w miseczce z ptaszkami. Dobrze zrozumiałam?

Tak Babciu.

To teraz U. Co poczułeś, gdy zobaczyłeś nie tę miseczkę, którą lubisz?

Hmm – zastanowił się Wilczek – Chyba poczułem złość babciu – i zaraz dodał – Czy to źle? Ale nie złościłem się na Ciebie, złościłem się na miseczkę. Dlatego ją odsunąłem.

Oczywiście, że nie – uspokoiła Wilczka Babcia i uśmiechnęła się do niego – Każdy z nas ma prawo czuć to, co czuje. Dobrze, że teraz już wiem, co czułeś Ty.

Też się Babciu cieszę, że mogłem Ci o tym powiedzieć – bo nie chciałem, abyś pomyślała, że nie lubię Twojej zupy.

To mamy to wyjaśnione. A skoro już to wiem, to czas na K – czyli na to, abyś zastanowił się, czego tak naprawdę potrzebowałeś, gdy poczułeś złość  na miseczkę i postanowiłeś ją odsunąć i użyć słów: „Fu, fu, fu”.

Tak naprawdę Babciu, to chciałem, abyś mi podała tę zupę w tej miseczce w ptaszki.

Babcia uśmiechnęła się, pokiwała ze zrozumieniem do Wilczka, i dodała:

No to teraz ostatnie moje pytanie, czyli O z FUKO. Zastanów się, o co mógłbyś mnie poprosić,  tak żebym wiedziała, jakie są Twoje oczekiwania.

Wilczek niedługą chwilę się zastanawiał, i wnet do Babci powiedział:

Babciu, widzę, że dałaś mi zupę w miseczce w kwiatki. Poczułem złość, że to nie jest ta miseczka, w której lubię jeść. Zawsze lepiej smakuje mi zupa w miseczce w ptaszki. Dlatego proszę Cię, czy możesz mi nalać tej pysznej zupki, do mojej ulubionej miseczki w ptaszki?

Jak wypowiedział te słowa, to aż głośno odsapnął – jakby mu kamień z serca spadł.

Oczywiście, że mogę. To żaden problem – odpowiedziała na te słowa Babcia –  Teraz już wiem, co znaczyło odsunięcie talerzyka, i co znaczyły słowa „Fu, fu, fu”. Cieszę się, bo moja ciekawość została zaspokojona.  Możesz być z siebie dumny – bo ja jestem z Ciebie dumna, że zechciałeś mi to wytłumaczyć.

Też się cieszę Babciu! – uroczyście powiedział Wilczek, i zaraz się do Babci przytulił. Babcia oddała mocnego przytulańca Wilczkowi, i dodała:

No, to skoro już mamy tę sprawę wyjaśnioną, i skoro znasz zaklęcie FUKO, to tak się zastanawiam, czy możemy umówić się, że będziemy próbować je stosować, aby lepiej się zrozumieć. Rzecz jasna mnie też ta umowa będzie dotyczyć – powiedziała – Dzięki FUKO możemy łatwiej mówić o tym, co się z nami dzieje, ale i pytać o to, co sami dostrzegamy. Ale co najważniejsze, nikt nikogo nie ocenia bez potrzeby, i nie musi zgadywać co się dzieje.

Umowa stoi! – rzekł Wilczek, i przybił z Babcią piątkę.


Więcej na temat FUKO dowiesz się, a i przećwiczysz ten sposób porozumiewania się tutaj.

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *